LashfoodOdżywkę do rzęs Lashfood stworzyła firma JB Cosmetics, z siedzibą w Stanach Zjednoczonych. Szczyci się ona wypuszczaniem na rynek kosmetyków naturalnych, tzw. „drug-free”, które mają być alternatywą dla osób z nadwrażliwą i skłonną do alergii skórą. W przypadku tak wrażliwego organu jak oczy owe zapewnienia zdają się być rewelacją na rynku kosmetycznym, zwłaszcza w kosmetyce oczu i rzęs. Nie zapominajmy jednak, że słowo „naturalny” nie oznacza „ekologiczny” ani „organiczny”. Przeanalizujmy skład odżywki Lashfood, omówmy co w sobie zawiera i jak działa.

Jak się jej używa?

Lashfood wygląda jak eyeliner więc używa się jej tak, jak większości tego typu odżywek: po demakijażu, na czystą powiekę nanosimy preparat robiąc cienką kreseczkę za linią naszych rzęs. Jeśli chcemy zregenerować brwi, nakładamy preparat na brwi.

W jaki sposób działa?

Producent zapewnia widoczne efekty już po 3-4 tygodniach. Trzeba jednak na nie poczekać do 3-ch miesięcy. Rzęsy po zastosowaniu serum mają być chronione przez 24 godziny na dobę, cały dzień i noc, stać się silniejsze a raczej- jak podaje firma Lash Food- „wyglądać na zdrowsze i silniejsze”- i to jest właśnie słowo klucz. Nasze rzęsy nie staną się silniejsze na długo. Będą wyglądały lepiej, ale czy staną się ładniejsze na długo? Natychmiast po odstawieniu odżywki wracają do pierwotnej postaci. Nie widać ani nawilżenia, ani większego wydłużenia. Można oczywiście dyskutować, czy ten milimetr więcej to efekt naturalnego cyklu odnowy i wzrostu naszych rzęs, czy efekt odżywki. Dobrze, przypiszmy to Lash Food. Dziękujemy za rzęsy dłuższe o 1 mm i portfel chudszy o sporą ilość gotówki.

Jaki daje efekt?

Jak już wspomniano wcześniej, Lashfood serum do rzęs daje efekt który śmiało można nazwać „efektem jednego milimetra”. W takim zestawieniu będzie to zatem bardzo drogi 1 milimetr.

Ładnie nawilża i natłuszcza rzęsy. Działa chyba bardziej na brwi, gdyż tam zaczynają rosnąć włoski. Może zatem uzupełnić ubytki po zbyt intensywnej i nieudanej depilacji.

Co zawiera?

Uwaga, uwaga. Naturalny nie oznacza ekologiczny. Fakt, odżywka zawiera wiele związków pochodzenia roślinnego, ale nie ulegajmy wrażeniu, ze jest pozbawiona chemii. Chlorek sodu jest bowiem substancją nazywaną inaczej „solą kwasu solnego”, polysorbate 20 jest emulgatorem otrzymywanym przez działanie tlenkiem etylenu na estry sorbitanu, gliceryna to nic innego jak alkohol trójwodorotlenowy, citrid acid to hydroksylowy kwas karboksylowy, a butylene glycol to rozpuszczalnik utrzymujący wilgoć. Brzmi lekko przerażająco? Dodajmy do tego niacinamide- biały proszek, krystaliczną substancję kwasu nikotynowego. W tej niewinnej buteleczce zamknięte są ponadto substancje komedogenne (blokujące pory i działające na niekorzyść skóry) oraz konserwanty (PHENOXYETHANOL, POTASSIUM SORBATE, SORBIC ACID).

Nie należy zatem dawać wiary producentowi, który zapewnia o całkowitym, niewinnym działaniu preparatu i naturalnych składnikach.

Jak wygląda?

Lashfood wygląda bardzo niewinnie. Biała buteleczka z zielonym listkiem zamknięta w biało- zielonym pudełku. Trzeba przyznać, ze wygląda to dosyć higienicznie, jednak symbol listka może kojarzyć się z ekologią, a to wprowadzenie w błąd klienta.

Ocena

Ocena 10 3
  • Ocena 3

Zalety

  • Dobrze odżywia brwi
  • Zawiera witaminy
  • Zawiera związki pochodzenia naturalnego
  • Ma ładne, estetyczne, białe opakowanie

Wady

  • Lash Food zawiera sporo składników pochodzenia naturalnego, w tym witaminy, ale zawiera również konserwanty. Zawiera też substancje zatykająca gruczoły. Odżywka wzmacnia rzęsy, ale jest to efekt krótkotrwały i niewspółmierny do ceny, jaką musimy zapłacić. Co więcej, wiele kobiet skarży się, ze rzęsy zamiast rosnąć zaczynają po prostu wypadać.